HDTV

marzec 3, 2008

Pub Sixaxis PS3 HD

Pub Processeur Cell PS3 HD

Pub Baby PS3 Sony

Flowers HD

Adrenaline Rush HD

Coral Reef Adventure HD

Fighter Pilot HD

Step into liquid HD

Super Speedway HD

The Living Sea HD


Nowe siostry zastąpiły eksmitowane betanki

październik 10, 2007

“Staraliśmy się zrobić wszystko, aby akcja przebiegała bezpiecznie, z poszanowaniem godności osób, które znajdowały się wewnątrz obiektu. By nie doszło do zdarzeń, które mogłyby spowodować niebezpieczeństwo dla zdrowia lub życia osób, których to dotyczyło” - tłumaczył minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Dodał, że przedsięwzięcie było przygotowywane od długiego czasu. “Obawialiśmy się - nie będę ukrywał - tej sytuacji. Docierały różne sygnały do policji i prokuratury” - dodał.

Wychodziły w spokoju

Negocjacje trwały kilka godzin. Obyło się bez użycia siły wobec kobiet. Zakonnice stopniowo sprowadzano na dół - każdej z nich towarzyszyły dwie funkcjonariuszki. W klasztorze było 69 osób - 66 to byłe zakonnice. Część betanek reagowała spokojnie, część dyskutowała na tematy religijne, a część miotała w kierunku policjantek obelgi. Niektóre śpiewały.

Wyjątkiem jest były franciszkanin, który mieszkał razem z kobietami w klasztorze. “Ten mężczyzna zachowywał się agresywnie, dlatego założono mu kajdanki” - tłumaczył Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji. Mężczyzna w habicie, odprowadzany przez dwójkę policjantów, wsiadł do samochodu osobowego. Zdaniem rzecznika lubelskiej kurii Mieczysława Puzewicza, były zakonnik miał duży wpływ na zbuntowaną przełożoną betanek, Jadwigę Ligocką.

Niemowlę w klasztorze
W budynku okupowanym przez betanki policjanci znaleźli dwumiesięczne niemowlę. Dziecko i jego matkę karetka zabrała do szpitala. Tam okazało się, że kobieta nie jest byłą zakonnicą. Wyznała, że przyjechała do klasztoru dwa tygodnie temu - z mężem i dzieckiem. Z klasztoru wyprowadzono też pięć byłych sióstr z Rosji i Białorusi. Będą deportowane.

“To przypominało sektę”
Ksiądz Mieczysław Puzewicz, rzecznik kurii lubelskiej, który był w budynku klasztoru, mówił, że to, co zobaczył, kojarzyło mu się tylko z jednym. “Te zachowania przypominały sektę” - stwierdził. Opowiadał, że kobiety były pod wpływem silnej manipulacji. Były odcięte od świata, a gdy do klasztoru wszedł komornik, wpadły w amok i zaczęły śpiewać pieśni religijne.

Co będzie z eksmitowanymi siostrami? Zdaniem ks. Puzewicza, kobiety, które przed buntem nie złożyły ślubów zakonnych, mogą teraz przejść do innych zgromadzeń.

Bramę musiał otworzyć ślusarz
Wejście do budynku nie było łatwe. Do muru klasztoru trzeba było przystawić drabinę. Po niej na drugą stronę muru przeszedł ślusarz, który od środka otworzył bramę. Wcześniej do wszystkich trzech bram pukał komornik. Jednak nikt nie odpowiadał na jego wezwania.

Razem z komornikiem na teren klasztoru weszło kilkudziesięciu policjantów - około 20 z nich w kaskach, z tarczami i pałkami. “To nie są oddziały szturmowe, a po prostu oddziały prewencji w pełnym umundurowaniu” - tłumaczył w TVN24 Mariusz Sokołowski. Jednak w Kazimierzu Dolnym stawiły się tabuny mundurowych - aż 150 funkcjonariuszy. A jak podaje RMF, przyjechali także antyterroryści i samochód ze specjalną beczką do bezpiecznego detonowania ładunków wybuchowych.

Gdy policjanci i komornik weszli do budynku, większość byłych sióstr siedziała w salce na najwyższym piętrze budynku. Były uśmiechnięte, śpiewały, grały na gitarze, klaskały.

Nie wylądują na bruku
Byłe betanki nie wylądują na bruku. Zakon, który usunął je ze swoich szeregów, opłacił koszty eksmisji, ale i wskazał nowe lokum dla kobiet. Byłe zakonnice mają na razie zamieszkać w domach rekolekcyjnych na Lubelszczyźnie. 

Pat w klasztorze w Kazimierzu trwa od dwóch lat. Wszystko zaczęło się od odwołania ze stanowiska byłej przełożonej Jadwigi Ligockiej. Ona sama, jak i około 60 kobiet nie przyjęło do wiadomoci tej decyzji i odmówiło opuszczenia klasztoru. Wraz z nimi za murami budynku pozostał franciszkanin ksiądz Roman K. W grudniu ubiegłego roku Watykan wydalił kobiety z zakonu za złamanie ślubu posłuszeństwa. Jednak nawet to nie skłoniło ich do wyjazdu. Przełomem była dopiero decyzja sądu, który nakazał wyrzucić wszystkie siostry z budynku. 


Strona bezsesnu

październik 4, 2007

Teledyski


Sopot Festiwal 2007

wrzesień 2, 2007

Sopot 2007


Czy betanki chcą popełnić zbiorowe samobójstwo?

czerwiec 18, 2007

Śledztwo w sprawie zbuntowanych sióstr betanek z Kazimierza Dolnego rozszerza się o zarzut podżegania do samobójstwa - potwierdza prokuratura w Lublinie. Postępowanie wszczęto po publikacji “Faktu”, który ujawnił, że rodziny wyrzuconych z Kościoła zakonnic dostały od nich zatrważające listy. Kobiety żegnają się z bliskimi i zapowiadają “przejście z ciemności do światła”.

“Moja córeczka pisze, że nadszedł czas próby i ma zamiar przejść na stronę światła. Co to wszystko znaczy? Jestem przerażona! Boję się, że ona chce sobie odebrać życie! Kiedy wreszcie ten koszmar się skończy?” - powiedziała “Faktowi” 54-letnia Janina K., która już kilkakrotnie próbowała wyciągnąć swoją córkę, 26-letnią Annę z Kazimierza. Niestety, bez powodzenia. Doszło do tego, że dziewczyna przestała z nią rozmawiać.

samobójstwa

Podobnie jest z innymi. Niemal wszystkie okupujące klasztor kobiety zerwały kontakty ze swoimi bliskimi. Zamieniły budynki przy ul. Puławskiej w prawdziwą fortecę. Pozastawiały meblami okna, zabiły deskami furtę wejściową, szczyt potężnego muru okalającego zakon wysmarowały lepkim mazidłem i obsypały potłuczonym szkłem. Przez cały czas trzymają wartę. Śmiałków, którzy zbliżą się za bardzo, polewają z okien wodą - napisał “Fakt”.

Byłe betanki boją się rychłej eksmisji, bo Sąd Rejonowy w Puławach nakazał już 49 z nich natychmiastowe opuszczenie budynków. Wyroki są prawomocne, ale buntowniczki nie przejmują się nimi. Komornik jeszcze nie pojawił się w Kazimierzu, bo czeka na zakończenie wszystkich spraw o eksmisję. A do rozpatrzenia pozostało jeszcze tylko 17. Zaplanowana je na 27 czerwca. Tego dnia rozpatrywany będzie też przypadek Jadwigi L., przywódczyni buntowniczek.

Żadna z byłych zakonnic nie pojawiła się w sądzie. Wszystkie wyroki zapadały zaocznie, ale mają klauzulę natychmiastowej wykonalności. 27 czerwca po południu byłe zakonnice powinny opuścić nielegalnie zajmowaną siedzibę. Najwyraźniej postanowiły jednak, że żywcem ich nikt nie weźmie - napisał “Fakt”. “Te kobiety są przypierane do muru od wielu miesięcy, a osaczony człowiek traci kontrolę i zaczyna panikować. Wtedy może dojść do tragedii” - ostrzegła psycholog Ewa Woydyłło.

Od wielu tygodni nie mają prądu, gazu. Prawie nie opuszczają budynków. Nocami zbierają warzywa z przyklasztornego ogródka. Żywią się nimi i tym, co dostarczą im pod bramy najwierniejsi zwolennicy.

Widząc, że po dobroci niczego nie da się osiągnąć, prawowite właścicielki klasztoru, czyli betanki z Lublina, muszą wspomóc się komornikiem. Prawdopodobnie będą mu musieli towarzyszyć policyjni antyterroryści. Jest jasne, że buntowniczki są gotowe na wszystko, by więc zapobiec tragedii trzeba będzie działać szybko i skutecznie. A w tym mogą pomóc właśnie doskonale wyszkoleni policjanci.