Policjanci uratowali nastolatka przed samobójstwem

marzec 6, 2007

Policjanci zapobiegli samobójstwu 16- letniego mieszkańca Kostrzyna nad Odrą (Lubuskie). Chłopak próbował się powiesić. Ratunek przyszedł w ostatniej chwili; nastolatka odwieziono do szpitala - poinformował rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Sławomir Konieczny.
W poniedziałek rano policja otrzymała anonimową informację, że w jednym z parków w Kostrzynie samobójstwo zamierza popełnić młody chłopiec. Na miejsce udał się patrol złożony z sokisty i policjanta. Funkcjonariusze znaleźli wiszącego na drzewie nastolatka, pod nim leżał przewrócony śmietnik. “Natychmiast odcięli nastolatka, rozpoczęli reanimację i wezwali pomoc. Chłopca odwieziono do szpitala. Jego życie nie jest zagrożone” - powiedział Konieczny.

Nastolatek prawdopodobnie miał problemy osobiste. Niewykluczone, że chodziło o kłótnię z dziewczyną.


Snajper wolał śmierć

marzec 6, 2007

Stanisław Antczak zginął od jednego postrzału w głowę. Takie są wstępne wyniki sekcji zwłok. Na piątkowej konferencji prasowej policja zdradzała kolejne szczegóły śledztwa i czwartkowej akcji.

W rozmowach ze swoimi kolegami ze światka przestępczego Stanisław Antczak miał powiedzieć, że tym razem nie da się złapać policji i nie wróci do więzienia. Kiedy w czwartek wieczorem funkcjonariusze z grupy pościgowej osaczyli go, strzelił sobie w głowę.

W piątek rano policja zabezpieczała kolejne ślady na terenie boiska Zespołu Szkół Specjalnych przy ul. Letniskowej 1, gdzie popełnił samobójstwo. W szkole odwołano zajęcia. Do bunkra, w którym od kilku dni ukrywał się w Puszczy Bukowej, o godz. 10.30 weszli pirotechnicy. Policja była ostrożna, bo nie wykluczała, że mogą być tam zamontowane ładunki wybuchowe. Znaleźli w bunkrze materac, resztki jedzenia, ubrania i skradzione sprzęty m.in. telewizory, monitory, laptopy.

W tym czasie w Zakładzie Medycyny Sądowej w Szczecinie przeprowadzano sekcję zwłok Antczaka.

- Poszukiwany zginął od jednego postrzału w głowę - mówił dziennikarzom na piątkowej konferencji prasowej inspektor Tadeusz Pawlaczyk, komendant wojewódzki policji w Szczecinie. - Na jego ciele nie znaleziono innych ran od kul.

W trakcie strzelaniny goniący go policjanci oddali w jego kierunku osiem strzałów. On odpowiedział trzema-czterema. Żaden z policjantów nie został ranny.

Obława

- Od czterech dni mieliśmy nad nim pełną kontrolę - mówi Waldemar Horodko, komendant miejski policji w Szczecinie. - Wiedzieliśmy, gdzie przebywa i jak postępuje. Gdy wychodził z kryjówki, przez jakiś czas sprawdzał, czy ktoś go nie obserwuje. Kończyło mu się jedzenie i pieniądze. Chcieliśmy, by pojawił się w miejscu, które my wybraliśmy. Tak by zagrożenie dla przypadkowych osób było jak najmniejsze, bo wiedzieliśmy, że użyje broni - tłumaczył Horodko.
Przeczytaj resztę tego wpisu »